Grzegorz Folta

Taternik, przewodnik tatrzański II klasy, wykładowca topografii Tatr i historii taternictwa na kursach przewodnickich, członek państwowej komisji egzaminacyjnej dla przewodników tatrzańskich.

Grzegorz Folta (fot. Joanna Lipka)

Autor kilkudziesięciu artykułów historyczno-wspinaczkowych o Tatrach, które przez kilka lat ukazywały się na łamach magazynu „Góry”, a ich znacznie rozszerzone wersje publikował czeski magazyn „Montana”.

Człowiek pełen tatrzańskiej pasji, niestrudzony tropiciel tak topograficznych, jak i historycznych szczegółów. Liczbę spędzonych w Tatrach dni od kilku lat liczy już w tysiącach. Początkowo były to wszelkie tatrzańskie bezdroża, a w ostatnich latach głównie ściany i granie Tatr Wysokich. Niełatwo go jednak spotkać w polskich górach, gdyż większość tatrzańskiego życia spędza na Słowacji.

Grzegorz Folta podczas jednej ze swoich licznych tatrzańskich wspinaczek (fot. Tomasz Michalski)

Ostatnimi laty wspina się głównie w pojedynkę. W tym czasie pokonał bez asekuracji ponad sto dróg w Tatrach, wśród których najwyżej ceni sobie trzy przejścia. Wejście w jednym sezonie letnim drogami ścianowymi na wszystkie szczyty Wielkiej Korony Tatr, przejście w dwudniowej wspinaczce północnych ścian Wielkiego i Małego Jaworowego Szczytu oraz – prawdopodobnie dopiero czwarte w historii, a pierwsze w trakcie którego ani razu nie została użyta lina – samotne przejście Głównej Grani Tatr.

Główna Grań Tatr

Jej przejście od dekad jest marzeniem wielu taterników. Ta technicznie relatywnie łatwa droga zastawia jednak na potencjalnych zdobywców wiele pułapek. Jeżeli dasz się złapać, nie ukończysz drogi lub (w najlepszym razie) pójdziesz dalej „na skróty”. O Głównej Grani Tatr, o swoim marzeniu, które nigdy nie stało się projektem, o wieloletnich przygotowaniach do jego realizacji i w końcu o samym jej przejściu opowie Grzegorz Folta.

Spotkanie z Grzegorzem – 2 grudnia, godz. 14.10, sala nr 9