Jakob Schubert

Jeśliby obstawiać podium w zawodach, byłby jednym z głównych faworytów. Jeśliby typować kandydatów do przejścia skalnych ekstremów, byłoby podobnie. Jakob Schubert jest przykładem wspinacza, który łączy panel i skały na topowym poziomie. No ale tak potrafią tylko najlepsi.

Jakob Schubert podczas MŚ 2018 w Innsbrucku (fot. wspinanie.pl)

Schubert to siła. Chyba przede wszystkim. Bo z pewnością znajdą się więksi wirtuozi wspinania niż on. Ale Austriak ma cechy, które od lat gwarantują mu miejsce wśród najlepszych – nieprzeciętną moc i parcie do przodu. Widać to na zawodach, gdzie kontynuuje austriackie tradycje swoich słynnych rodaków. No i w skałach, gdzie już kilkakrotnie sięgnął poziomu 9b.

Nazwisko Schubert to dziś wizytówka austriackiego wspinania, podobnie jak przed laty Angela Eiter, Anna Stöhr czy Kilian Fischhuber (wciąż zresztą aktywni, tyle że niestartujący już w zawodach). Trzeba też pamiętać, że Jakob pochodzi z Innsbrucka, serca Tyrolu i jednego z najbardziej rozwiniętych centrów wspinaczkowych w Europie, a to przecież zobowiązuje.

Czym Jakob Schubert może się pochwalić w wieku prawie 30 lat (30-tka stuknie mu 31 grudnia br.)? W zawodach zdobył multum tytułów, no i cały czas startuje, regularnie staje na pudle. Tymczasem – a mowa tylko o okresie seniorskim – już trzykrotnie odbierał statuetkę dla najlepszego zawodnika Pucharu Świata w prowadzeniu (2011, 2014, 2018). Dwukrotnie stawał na najwyższym podium mistrzostw świata – był pierwszy w Paryżu w 2012 roku i pierwszy w Innsbrucku w 2018 roku. W Austrii złoto „wygrał półfinałem”, bo w finale uzyskał identyczny wynik co Adam Ondra (w tej sytuacji liczył się wynik z poprzedniej rundy, w której Austriak był lepszy). Mało tego, w Innsbrucku okazał się także najlepszy w trójboju – prowadzenie, bouldery, czasówki.

W 2016 roku, znów w Paryżu, został wicemistrzem świata, a w tym sezonie na MŚ w Hachioji zgarnął brąz w prowadzeniu i na dokładkę srebro w boulderingu oraz srebro w kombinacji. Ma też trzy brązowe krążki mistrzostw Europy, dwa w prowadzeniu (2010, 2017) i jeden w boulderingu (2013). Uff…

Jakob Schubert na “Stoking the Fire” 9b (fot. Shinta Ozawa)

Przebierać można też w skalnych przejściach Austriaka. Odkąd w 2011 roku pokonał swoje pierwsze 9a+, Papichulo w Olianie, dróg o takich trudnościach, i wyższych, padło mnóstwo. Najlepszym przejściem Jakoba jest Perfecto Mundo 9b+ w Margalefie, droga zrobiona w listopadzie tego roku. Przy kolejnych widnieje cyferka 9b, to; Fight or Flight w Olianie (2014), La planta de Shiva w Villanueva del Rosario (2016), Stoking the Fire 9b w Santa Linya (2018) i Neanderthal w Santa Linya (2018, pierwsze powtórzenie po 10 latach od wytyczenia drogi przez Chrisa Sharmę). Do tego dołóżmy drogi 8c onstajetm, 8c+ fleszem, boulderowe 8C i boulderowe 8B+ fleszem etc. Nieźle, prawda?

Jakob Schubert ma już zaklepany bilet na Igrzyska w Tokio 2020. Wywalczył go sobie na tegorocznych Mistrzostwach Świata w Hachioji. W Japonii, na bank, będzie znów jednym z kandydatów do medalu. Kto wie, czy nie złota…

Dorota Dubicka