Marek Raganowicz

Marek Raganowicz to postać nietuzinkowa i dobrze znana w środowisku górskim. Choć zasłynął głównie swoimi “ślusarskimi” wyczynami solowymi na wielkich ścianach, jest duszą towarzystwa, świetnym mówcą oraz pisarzem. Od lat stara się pokazywać “ludzką” twarz hakówki.

Marek Raganowicz w ścianie Ships’s Prow (fot. Marek Raganowicz)

Pierwszą solową wspinaczkę odbył w 1981 r. Było to klasyczne, skalne przejście Filara Koziego Wierchu IV. Dwa lata później pokonał solo swoją pierwszą drogę zimową. Przejście drogi Popko/Długosz VI/A1 na Kazalnicy Mięguszowieckiej zajęło mu dwa dni.

Później przyszedł czas na wyjazdy do Chamonix i pierwsze wyprawy w Himalaje. W 2006 r. po raz pierwszy odwiedził Yosemity, z którymi nawiązał wyjątkowo bliską relację. Od tamtej pory powracał do słynnej kalifornijskiej doliny wielokrotnie. Przez pierwsze 9 lat, zanim po raz pierwszy przeszedł ścianę El Capitana w zespole, pokonał ją dziewięć razy solowo, różnymi drogami. Na szczególną uwagę zasługuje solówka z 2014 r. – Surgeon General (A5), oraz rzadkie powtórzenie i prawdopodobnie drugie przejście solowe drogi Plastic Surgery Disaster (5.8/A5, modern) w 2016 r.

Obok wyczynów solowych we wspinaczkowym życiu Raganowicza nie brakowało przygód zespołowych. Często w górach towarzyszył mu Marcin ‘Yeti’ Tomaszewski. W 2012 r. podczas trwającej 24 dni akcji wspólnie wytyczyli drogę Superbalance (VII bigwall, A4, M7+) na północnej ścianie Polar Sun Spire na Ziemi Baffina.

Rok później dwójka wytyczyła nową drogę na pn.-zach. ścianie Great Trango Tower (6286 m) w Karakorum. Powstała Bushido (A4, VII+, VII bigwall).

W lutym 2015 r. Obaj spędzili 18 dni (bez poręczowania!) w 1100-metrowej północnej ścianie Trollveggen w Norwegii. Tak powstała droga Katharsis, której trudności sięgają M7/A4, co w połączeniu z powagą ściany sprawia, że jest to wspinaczka światowej klasy.

W pełnej świetnych przejść karierze Marka 2017 r. był wyjątkowy. W lutym powrócił samotnie na ścianę Trolli. Jako pierwszy przeszedł, solo i zimą, wymagającą drogę Suser gjennom Harryland.

Regan na “Suse gjennom Harryland” (fot. Marek Raganowicz)

W ścianie w zmiennych warunkach i temperaturach z zakresu -10/+3 st. C spędził łącznie ze zjazdami 18 dni.

Po powrocie pisał m.in:

Szczególne podziękowanie chciałbym złożyć swojemu telefonowi, który jednego wieczora sam się włączył i „puścił” mi nagranie „Don’t Loose Your Mind” Milesa Davisa z obłędną solówką Michała Urbaniaka.

Tego samego roku Regan odbył wyjątkową wyprawę na Ziemię Baffina, która trwała łącznie 12 tygodni (w tym 7 w samotności). Powstały dwie nowe, trudne i wytyczone w pięknym stylu drogi:

  • Mantra Mandala, wsch. ściana Ship’s Prow, Scott Island, A3+, 17 dni, bez poręczowania, 6 x bathooks, wszystkie stanowiska naturalne, bez wiercenia rivetów i boltów;
  • Secret of Silence, płn. ściana Ship’s Prow, Scott Island, A4, 13 dni (razem z poręczowaniem), poręczowanie 4 wyciągów, wszystkie stanowiska naturalne i zero wiercenia na całej drodze.

Za solową działalność na Ziemi Baffina oraz pierwsze zimowe solowe przejście ściany Trollveggen Marek otrzymał w 2018 r. wyróżnienie – pierwszy w historii Polski Złoty Czekan. Dodatkowo przejścia na Ziemi Baffina doceniło również jury Kolosów. Nie są to oczywiście pierwsze, ani z pewnością nie ostatnie nagrody wspinacza, którego wśród licznych wyróżnień szczególnie ucieszyła “The 2015 Golden (King) Cobra Award”.

Rok 2017 był wyjątkowy również pod innym względem. Ukazała się bowiem pierwsza książka Raganowicza “Zapisany w kręgach”. Autor znany już z wcześniejszych publikacji na łamach magazynów specjalistycznych, otrzymał za swój debiut nagrody oraz przychylne recenzje. W tym roku Regan kończy pracę nad kolejną książką.

Michał Gurgul